



|
There are no translations available. Nie łatwo jest o niej pisać, dlaczego?
... z jednej strony jest fotograf, z drugiej jego dzieło i to nie małe. Jacka Boneckiego znam od około 20 lat. Do egzaminu w jednej z dwóch istniejących w latach osiemdziesiątych szkół fotograficznych, w której wykładałem przystępuje młody człowiek, przedstawiając nad wiek rozwinięty materiał fotograficzny i posiadający wiedzę studentów. Z takim człowiekiem chciałby pracować każdy, ale to ja miałem to szczęście! Jacek rezygnuje ze studiów prawniczych i rozpoczyna ciągłe utarczki ze mną, nie godząc się na wiele moich poglądów, prowadziło to do niezliczonych i długich rozmów: o fotografii, o sztuce i o życiu… Jest to czas, kiedy Bonecki definiuje swoje patrzenie na fotografię – jest w tym niezależny i z drugiej strony bezwzględny. Nie jest nigdy zadowolony z wyniku swojej pracy – szuka doskonałości. Z czasem uświadamia sobie, że poszukiwania są fascynujące, że doskonałość istnieje w intensywnej pracy i w ciągłym dokonywaniu niełatwego wyboru między tym co fotograficzne, a sfotografowane. Tu rozpoczyna się ogromny obszar dzieł fotograficznych. Dużą przyjemnością jest obserwowanie Jacka przy pracy – zamienia się niemalże w kota, cierpliwie wyczekującego na swoją zdobycz, czeka na motyw by ten przybrał znaną tylko jemu formę - czeka na światło, by to nadało tej formie znaczenie. W zależności od tego co Jacek fotografuje zmienia się jego nastawienie do tego podmiotu. Jeśli jest to samochód, fotografuje go znawca motoryzacji, doskonale przygotowany do tematu – znający najnowsze trendy designerskie i najlepsze sposoby ich przedstawiania. Przy fotografowaniu rajdów budzi się w nim wysokiej klasy kierowca – przewidujący to co za chwilę się zdarzy. Jacek jak mało kto potrafi przedstawić auto i kierowcę w świetle sukcesu symbiozy myśli i perfekcji ludzkiej z techniką. Obrazy z obszaru motoryzacji często działają jak strofy poezji. Czytamy fragment, czujemy i rozkoszujemy się nim wracamy do poematu i czytamy dalej… tak można godzinami. Portret w wykonaniu Jacka – to niezwykła cierpliwość w niecierpliwym i szybkim świecie. Wyczekanie na moment – ale na ten wcześniej przemyślany, najbardziej pasujący do osoby portretowanej. Bez znaczenia w jakiej części świata Bonecki fotografuje, bez względu na pochodzenie protagonisty, objawia się na portretach przez niego wykonanych niezmiernie szeroko pojęty humanizm. Dla mnie jest to często przemieszczenie się w czasie, podroż do źródeł człowieczeństwa, do tego o czym zapominamy na co dzień – szacunku dla drugiego, dla bliźniego. Niemałą cześć twórczości Boneckiego zajmuje akt – z mojego punktu widzenia obszar trudny, wydawać by się mogło wyczerpany, w jego wydaniu na nowo mnie fascynujący. Po mojej fascynacji aktem przedwojennym takim jak fotografie Dritikola czy Edwarda Westona, niezwykle formalnym, pozbawionym niemalże treści, degradującym ciało do przedmiotu – u Westona, momentami pozbawiającym podmiot oznak płci – wydawało mi się, że będzie mi ciężko znaleźć coś we współczesnym akcie. Na szczęście nie ma rzeczy niemożliwych – po zobaczeniu aktów Jacka uśmiechnąłem się w duchu i pomyślałem, że jednak akt jest, jak już wieki potwierdziły w malarstwie, nieodmienną inspiracją dla płodnych i zdolnych twórców. Jego pomysły nie idą w parze z modą, są niezależne, jak wszystko u niego... Często wyprzedzają interpretowanie nagiego ciała ludzkiego. Dziękuje Jacku za tak piękną ucztę fotograficzną.
Marek Poźniak |